Bardzo osobisty wpis

Ci, którzy znają mnie dłużej od blogowej strony, wiedzą, że czasem się uzewnętrzniam i wiele rzeczy wtedy obiecuję. Niestety, większości obietnic nie dotrzymałam; wszystkie dotyczyły rychłego powrotu do blogowania. Dopiero teraz to zrobiłam. Dlaczego?

Za każdym razem, gdy zastanawiałam się, czy wrócić, wracałam na stare śmieci, by odkryć, że ktoś napisał komentarz albo maila. Za każdym jedynym razem, gdy mnie ciągnęło, okazywało się, że ktoś po tylu latach wciąż pamiętał. To były pojedyncze osoby, ale ja i tak za każdym razem nie dowierzałam, bo nigdy nie sądziłam, że moja twórczość tak mocno mogła zapaść komuś w pamięć; pomimo tego, że wtedy była tak niedopracowana i publikowana pod presją czasu. Nie mogłam w to uwierzyć, choć jednocześnie to stanowiło jedno z moich największych marzeń: pisać tak, by ludzie o mnie pamiętali, czytali mnie, wracali. Paradoks, prawda?

Dlaczego więc zdecydowałam się na powrót teraz, kiedy wydaje się, że wszystko zaprzepaszczone? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, muszę wyjaśnić, dlaczego w ogóle zniknęłam.

Przewiń do góry