Jak poradzić sobie z samotnością, gdy mąż jest w delegacji?

kot prezentuje jak poradzić sobie z samotnością gdy mąż jest w delegacji

Każda z nas to zna. Prasowanie koszul, żeby jakoś wyglądał, składanie ubrań w kosteczkę i do walizki, szybkie zrobienie kanapki na drogę, misiu, a zabrałeś szczoteczkę?, potem jeszcze autem siup na dworzec i tylko: Do zobaczenia, kochanie, będę tęsknił. I tyle. Zostajemy same w czterech kątach mieszkania, a po głowie jedynie kołacze się myśl: Jak ja, do cholery, wytrzymam bez niego te dni?!.

Bez obaw, służę pomocą. Oto pięć niezawodnych sposób na to, jak poradzić sobie bez Męża (!!!).

1. Pojedź do Mamy.

Jakie to proste, prawda? Swoich koszulek nie musisz prasować ani składać ich w kosteczkę przed wrzuceniem do walizki, zwłaszcza kiedy Mamusia mieszka dwie ulice, dwa domy albo dwa piętra(!!!) dalej. U Mamy zawsze możesz zaszyć się z kubkiem ulubionej herbaty w ręce i ponarzekać, jaki to Mąż niedobry, że Cię zostawił. Mama wtedy zawsze wytknie Ci, że Twoja koszulka jest niewyprasowana, ewentualnie do domu zawita również Siostra z takim samym zmartwieniem jak Twoje… Cokolwiek by się nie wydarzyło, powód do kłótni zawsze się znajdzie. A wtedy wrócisz od razu do swojego mieszkania i pokochasz tę samotność jak nigdy wcześniej! (Ewentualnie tak samo jak podczas poprzedniej mężowskiej delegacji.)

2. Przytul się do kota.

Do tego zadania potrzebny jest kot. Albo dwa. Albo dwadzieścia. (Czym chata bogata.) Tak więc bierzesz tego kota (albo dwadzieścia) i po prostu przytulasz (!). Wiem, to nieprawdopodobne, ale działa. Wprawdzie nie można wyjść z tego bez szwanku (zwłaszcza przy większej liczbie kotów), ale przynajmniej nie jesteś samotna! (Uwaga, tutaj też należy uwzględnić długość mężowskiej delegacji. Przy dłuższych wyjazdach zaleca się robić przerwy w przytulaniu kota, gdyż on również bywa głodny(!) i trzeba go nakarmić (!!!) raz na jakiś czas.)

Kot jest ciepły, ma miłe futerko… Uwierz mi, po paru dniach Mąż już Ci w ogóle nie będzie do niczego potrzebny. Kotu również można przecież prasować ubranka(!).

3. Przytul się do chomika.

To jest wersja budżetowa punktu 2. Wiadomo, kot swoje kosztuje – karma, żwirek, karma, karma i karma; pochłania czas (trzeba sprzątać kuwetę(!)), a do tego może podrapać (wiem, to nieprawdopodobne, ale zdarza się). Jakie więc jest wyjście z tej sytuacji? Tak, zgadłaś, chomik! Ale nie byle jaki. Pluszowy.

O zaletach pluszowego chomika mogłabym pisać bez przerwy: jest tani (płacisz tylko raz i to jakieś grosze), nie trzeba go karmić ani sprzątać po nim, no i można go głaskać bez przerwy (!), bo nie będzie się wyrywał(!!!). Tak właściwie istnieje tylko jedna (ale za to dość poważna) wada posiadania pluszowego chomika: nie można mu prasować koszul.

4. Pogrąż się w rozpaczy.

Szafka pełna czekolady? Jest. Piwniczka z winem? Również. Ulubiony film/serial/książka/gra? Też. Cóż więcej potrzeba? Odpal sobie Titanica i, zagryzając czekoladą i popijając winem, udawaj, że te łzy to z żałości nad biednym Jackiem. Nikt nie będzie zadawał pytań, gwarantuję.

5. Pojedź za Mężem.

Twój facet wysiada z autobusu, wyciąga walizkę z bagażnika i idzie z kolegami, rozmawiając o tym, ile alkoholu dzisiaj w siebie wleją. Przed nimi roztacza się piękny obraz świetnej imprezy… Meldują się w hotelu i rozchodzą do swoich pokoi tylko po to, by zostawić bagaże, bo wódka przecież stygnie. Facet wchodzi do sypialni, włącza światło i… Tadaaa! Tak, to jego ukochana Żona! Rzucasz mu się w ramiona i całujesz, szczęśliwa, a On już wie, że cholera wzięła jego imprezowe plany…

Nie wahaj się ani chwili, Mąż na pewno będzie zachwycony. I będziesz mogła osobiście dopilnować, by te prasowane koszule się nie pogięły!

A tak na serio, to Futrzasty wracaj, bo już nie mam co prać i prasować. 🙁

Zdjęcie: Marsy. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Pisarka amatorka, dziennikarka, prawie pani inżynier informatyk; kociara, miłośniczka planszówek i gier logicznych, świeżo upieczona pasjonatka katastrof lotniczych. Na tym blogu dzielę się swoimi historiami i światami, czerpiąc z tego dużo radości. Usiądź na chwilę, przeczytaj i pozwól mi dać Ci kolejne życie. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry