Dwa torty – rozdział 1.

Kobieta z wypiekami to ilustracja 1 rozdziału romansu Dwa torty

Niezapowiedziana wizyta

Pogoda tego dnia była okropna. Padało niemalże cały czas, a piękne słońce, które wczoraj ją pożegnało, pozostawało ukryte za chmurami – i nawet zdawało się, że w ogóle go tam nie ma. Była w paskudnym nastroju po męczącej nocce w pracy i kolejnej kłótni z szefem o to, kiedy łaskawie wypłaci jej zaległą część pensji; do tego dochodziła ta paskudna bezsenność – już pięć lat pracowała na nocną zmianę, a jej organizm wciąż nie potrafił się przyzwyczaić do spania w dzień.

Gdyby chociaż wróciło słońce!

Niezadowolona, przekręciła się pod kocem na drugi bok, próbując z powrotem przywołać sen, który został brutalnie przerwany. Niestety, zamiast na nowo zasnąć, czuła, że się budzi, a do tego jeszcze ktoś po raz kolejny zadzwonił do drzwi. Za czwartym razem nie wytrzymała i – złorzecząc w myślach na intruza – wstała niechętnie z łóżka i ubrała pantofle. Przy piątym zaklęła szpetnie na głos, choć nie miała tego w zwyczaju robić i, gramoląc się w stronę drzwi wyjściowych, zawołała głośno.

– Już idę!

Jak poradzić sobie z samotnością, gdy mąż jest w delegacji?

kot prezentuje jak poradzić sobie z samotnością gdy mąż jest w delegacji

Każda z nas to zna. Prasowanie koszul, żeby jakoś wyglądał, składanie ubrań w kosteczkę i do walizki, szybkie zrobienie kanapki na drogę, misiu, a zabrałeś szczoteczkę?, potem jeszcze autem siup na dworzec i tylko: Do zobaczenia, kochanie, będę tęsknił. I tyle. Zostajemy same w czterech kątach mieszkania, a po głowie jedynie kołacze się myśl: Jak ja, do cholery, wytrzymam bez niego te dni?!.

Bez obaw, służę pomocą. Oto pięć niezawodnych sposób na to, jak poradzić sobie bez Męża (!!!).

Czekolada deserowa – rozdział 2.

Ludzie stukający się kieliszkami to ilustracja 2 rozdziału powieści Czekolada deserowa

Sabat

Pierwsza noc spędzona w innym łóżku, w całkiem nowej pościeli wciąż pachnącej sklepem, o dziwo, nie była bezsenna. Gdy się obudziłam, słońce świeciło już od dawna, a mojej współlokatorki nie było. Spojrzałam nieprzytomnie na zegarek. Dziesiąta. Mogłam się spodziewać, że Paulina woli wcześniej wstawać. Przetarłam oczy i powoli podniosłam się z łóżka. Wciąż lekko nieprzytomna otworzyłam walizkę – nie zdążyłam jeszcze wyciągnąć z niej rzeczy – i chwyciłam pierwszą lepszą koszulkę, spodenki i bieliznę. Tak przygotowana udałam się do łazienki. Całe szczęście, że każdy z pokoi miał własną.

Przewiń do góry